O Mnie
Nazywam się Filip, to tak na dzieńdobry. Urodziłem się w Warszawie, wychowałem na Woli. W tych starych podwórkach, dzikich terenach i fabrykach (których coraz mniej) zostało moje serducho, więc mam klimat jaki mam.
Z innych ciekawostek: do szkoły mam ciągle pod górkę, więc wielkimi dyplomami się nie legitymuję. Zajmuję się byciem niegdyś-przodującą klasą narodu, czyli mówiąc prościej zapierdalam. W wolnym czasie kręcę materiał na tego bloga. Poza tym jestem fanem futbolu (LEGIA), urban exploration, muzyki (“Za dużo dumy i uprzedzeń, a za mało reggae”), zdewociałym abstynentem, niepoprawnym politycznie oszołomem, seksistą, szowinistą i nawet sam siebie nie lubię…
A o blogu ? Czytałem kiedyś takie wspomnienia Jerzego Stempowskiego o dwóch ulicach, na których mieszkał. Zwie się to “Wronia i Sienna”. O to fragmencik:
“Ja sam, który znałem dawną Warszawę w różnych czasach, pamiętam raczej jej osobliwą, niepodobną do żadnego innego miasta aurę, gwar różnych dzielnic, postawę ludności, słowem rzeczy najbardziej zwiewne, z których dziś zostało zapewne jeszcze mniej niż z dawnych murów. Ilekroć w innych miastach trafiam na drewniany bruk, na “kocie łby” lub chodnik wyłożony kwadratowymi płytami betonu, wydaje mi się, że słyszę znów daleki gwar warszawskiej ulicy. Idąc raz w księżycową noc ku granicy, spostrzegłem w Cologny pod Genewą biały długi dwupiętrowy dom, łudząco podobny do tych, które stały kiedyś na Nowym Świecie w okolicy Świętokrzyskiej i których – zanim upadły w gruzy – nikt na pozór nie cenił. W kilka dni później przyszedłem znów do Colony, aby obejrzeć ten dom przy świetle dziennym. Domów takich jest na świecie niewiele i wszystkie zdają się pochodzić z jednego czasu. W pamięci pozostało mi sporo takich ułamków, ale czuję się niepewny, kiedy staram się je zlepić w obraz całości miasta”.
I ja już nic dodać nie umiem…






Jak ty jesteś z Woli z dziada pradziada to może jesteśmy rodziną
W każdym razie nasi dziadowie mogli razem kopać piłkę…
Nie jestem z Woli z dziada pradziada… Od ojca rodzina z Pragi i ze Szmulowizny, jakis czas sie wyprowadzili do Wyszkowa i znow wrocili, gdzie jak nie na Prage? Od matki Muranów (babki dom był tuż za murem getta), ale były też wątki Kamionkowsko-fabrykanckie (co prawda 8 woda po kisielu), były i zawarszawskie. Katolicy, ewangelicy, Polacy, Niemcy… Dość skomplikowane.
U mnie mało pozawarszawskich. Po przeleceniu drzewa genealogicznego wzdłuż i wszerz wynalazłam tylko jednego prapradziadka,który był urodzony pod Mińskiem.Reszta rodziny to okolice Senatorskiej,Wola i Ochota. Nie ma do kogo wyjeżdżać latem. Bu!
Bardzo ciekawy blog.
Ja z Dolnego Mokotowa (teraz mówi się- Sielce) wylądowałam na Jelonkach, ot co! Nie jestem warszawianką z dziada pradziada. Przodkowie krążyli po Polsce miotani historycznymi wiatrami. Może dlatego wciąż nie czuję “zakorzenienia”, od niedawna polubiłam Warszawę i fotografuję jej różne kąty.
.
Zauważyłam, że autor tego ciekawego blogu sfotografował wiele tych samych miejsc co ja! Nawey fabrykę grzebieni też mam w swoim albumie
pozdrawiam
Na bloga trafiłam przypadkowo. Wychowałam się na Woli i wiele okolic (zwłaszcza Koło) jest mi bliskich. Podoba mi się Twój punkt widzenia Warszawy. Serdecznie pozdrawiam i życzę wielu jeszcze bardziej ciekawych ujęć.
Zajebisty blog, także jeżdżę sobie po Warszawie i cykam fotki różnych ciekawych miejsc. Dzisiaj objechałem rowerem Odolany i byłem w tych samych miejscach co opisałeś na blogu. Dziwi mnie tylko, że jesteś kibicem Legii z taką wiedzą historyczną o Warszawie. Raczej powinno Ci być bliżej do Polonii. Wszak to jest prawdziwie warszawski klub, a nie sowiecka Legia, która powstała na Wołyniu, a nie w Warszawie. Pozdrawiam!
“sowiecka legia, która powstała na Wołyniu”. W 1916, legiony i sowiecka ? Człowieku ! A co do lat stalinowskich – to najlepiej odrzuć tradycje calego WP, od Bitwy Warszawskiej, az po Wizne i Bzure, bo LWP do robotników strzelalo i u ruskich stworzone. Za towarzysza stalina to w Polsce wojsko (a za tym klub wojskowy) mialo ch… do gadania nt obsady kadr i linii politycznej. Wam nikt nie wypomina, ze byliscie krotko klubem milicyjnym. Piłkarze WKS “Legia” tak samo walczyli o Polske w l. 39-45 (jako zolnierze taki mieli zawód), jak ci z Polonii. . I prosze, zeby skonczyc te dywagacje Legia-Polonia, od tego to jest scena kibicowska, ewentualnie inne strony, jak juz mus internetem. Tu jest strona o Warszawie, jak moja to i nieprzychylna KSP, zaloz sobie swoja i tam bluzgaj kibicow L, ze burdy robia, ze wam wpierdziel spuscili ostatnio w Kielcach na turnieju kibicow i ze bandyci z LKS Lomza was pogonili, a wyscie nie mogli sie stawiac bo polowa ekipy byla w dzinsach
. I to jest cala moja bajka z KSP. Klub – szacunek dla historii. Kibice – kompromitacja. Pozdrawiam rowniez.
Ja też jestem z Woli. Konkretnie od 7 pokoleń. Najpierw rodzina mieszkała na Dworskiej (dziś Szarych Szeregów) później na Bema 91. Dzisiaj na Powązkowskiej
Z zawodu jestem fotografem. Pracuję jako fotoreporter i robię reportaże przedwojennych warszawskich okolic. Wspaniale, że są ludzie, którzy podobnie jak ja – mają swoisty fetysz kamienic i opuszczonych podwórek. Oczywiście dodaję Cię do obserwowanych i serdecznie pozdrawiam.
Marta Brzozowska
do autora: Jak czytam te twoje wypociny to niestety juz wiem, ze twoj spoko blog to jedna bajka, twoja osoba to druga, niestety bardziej zenujaca bajka. Dostales kulturalnego posta od kibica KSP, a napinac sie zaczales jak male dziecko. Nie jestem kibicem KSP, chociaz oczywiscie mam duzo wiekszy szacunek do Polonii niz do Legii, wlasnie za jej czerwona historie i za podwarszawskich kibicow z orzeszkiem zamiast mozgu. Szkoda, ze ty swoim postem potwierdziles, ze sie do nich zaliczas. Po waszych akcjach w Wilnie, tudziez rozpieprzaniu Starowki wlasnego miasta (i nie mow mi, ze to prowokacja policji itd. – bylem tam), to juz sie bardziej zenujacym byc nie da od was. Nie wiem czemu piszesz, ze ktos tu bluzga kibicow L, bo nikt tego nie zrobil (dopiero ja zaczalem), wiec nie wiem co sie tak spiales na kolege z KSP – wydaje mi sie, ze kulturalnie zagail). A co do tego, ze KSP bylo krotko pod opieka milicji… wlasnie krotko, okolo pol roku. Bo jej dzialacze od razu sie zbuntowali (za co pozniej dostali biedny resort kolejowy), w przeciwienstwie do waszych czerwonych dzialaczy – bandytow, ktorzy czerpali calymi garsciami, z tego, ze komuna im sprzyja. Nawet dzisiaj macie komuchow z ITI, ktorzy zdazyli wam zalatwic stadion z pieniedzy ludzi, takze tych, ktorzy sobie mieszkaja i pracuja na Starowce, a ich domy i miejsca pracy zostaly rozpieprzone w drobny mak…
Pozdrawiam.
Filip, widzę że jesteś z woli, od jakiegoś czasu interesuje mnie jedna kamieniczka. Tam obok ogrodów Urlychowskich, gdzie teraz stoi Wola-Park jest taka czerwona kamienica, podobno niegdyś mieszkał w niej właściciel tych ogrodów, czy cuś. Może ty byś wiedział coś na ten temat?
Właściciel tam raczej nie mieszkal, miewal lepsze adresy, o wlasnym dworku na terenie zakladu nie wspominajac. Tam sa 2 takie kamieniczki, 120 i 122, obie byly nieotynkowane, jedna chyba juz otynkowali, nie zwracam uwagi jakos nigdy. Wiem tyle, ze powstaly tuz przed sama wojna i ich niedokonczono, obie byly w blizniaczym projekcie.
Strasznie mnie tylko ciekawi jak wyglądał ten projekt. 120 jest bardzo zapuszczona z tego co widziałem, 122 natomiast, mocno przebudowana (głównie na górze). Zastanawiało mnie tylko to, że na wysokości dwóch pięter, od górczewskiej, cegła ma inny kolor od reszty, myślisz że mogły być tam jakieś sklepy, czy to po prostu oznaka czasu/wojny?
Hmmm, one nie sa w blizniaczym projekcie, jedna ma 4 osie, druga 5. Ale sa podobne
. Co do koloru cegly – rzed wojna nie skonczyli, po wojnie dobudowali. Zaden ewenement, sam mieszkam w czyms podobnym. Parter z pelnej, czerwonej cegly, pieterko z pustaka, dobudowane po wojnie. Niektore kamienice w miescie tez tak maja, jakies dziury po bombach, fragmenty elewacji wypelnione inna cegla.