Górka Szczęśliwicka

Kiedyś były tu pola, ogrody, glinianki, resztki wałów i fos od fortów. Dzikie Pola zachodnich przedmieść. Granica Miasta, jak mówiła nazwa pobliskiego przystanku EKD, przy Opaczewskiej. W latach powojennych (50te chyba) zrobiono tu zwałkę śmieci, wysypisko. Przyjeżdżały śmieciarki z odpadami z miasta, zasypały niektóre glinki, aż usypały górę śmiecia i gruzu. Sciągnęli tu z miasta nurki, sklecili z desek, dykty i Bóg wie czego jeszcze swoje biedadomki. Z hałd śmieci wydobywali co się jeszcze nadawało, czasem i jakieś przypadkiem wyrzucone skarby. Wieczorami, po fajrancie, palili na zboczach ogniska i zataczali się przy nich, upojeni swoimi podłymi trunkami. Kawałki śmiecia wiatr niósł aż pod Grójecką. W latach 70 przestano zwozić tu odpadki. Dwie największe glinki połączono kanałem, wybudowano przystań dla kajaków. Posadzili drzewka, zrobił się teren rekreacyjny – Park Szczęśliwicki. Wysypisko obsypane ziemią dało w efekcie Górkę Szczęśliwicką. Wybudowano na niej wyciąg narciarski. Tak jest do dziś. Stok pokryty igielitem działa cały rok. Park stał się miejscem spacerów okolicznych mieszkańców, a dawne pola szybko zarosły osiedlami. W słoneczny weekend tłok tu niemały. Jakiś animator rozrywki, czy jak się ten nowoczesny kaowiec nazywa, nawija w mikrofon treść gier-zabaw dla dzieci. Przy nodze maszerują grzecznie Yorki, Mopsiki, Pekińczyki. Przy Drawskiej, Włodarzewskiej parkują aleganckie furki. Przy Usypiskowej pewnie też parkują, nie myśląc skąd nazwa ulicy. Może i dobrze, ładnie jest tutaj, daleko od widoku usypiska śmieći. Ale i daleko od klimatu przedmieścia…

About these ads

~ - autor: sirencityboy w dniu Wrzesień 26, 2010.

Odpowiedzi: 3 to “Górka Szczęśliwicka”

  1. Parę ładnych lat temu, jeszcze przed powstaniem Bló Syty (pamiętam, że budowa wówczas trwała) poszedłem przejechać się w weekend kolejeczką na górce. Zdziwił mnie totalny brak zainteresowania ludzi, był ładny weekend a poza mną i moim towarzystwem nikogo nie było.

  2. Punkt widokowy był jakiś lepszy. Jak mówili,że TO zrobią to się nawet cieszyłam. Po obejrzeniu realizacji – mi opadły różne części ciała i twarzy.

  3. Hehe. Pierwszy raz w życiu upiłem się na Szczęślewicach ( jak mówiło się kiedyś). Dziecięciem będąc, pomieszkiwałem czasem , podrzucany przez starych, u babci na Korotyńskiego. Szczęściem miałem starszego brata, a on swoich koleszków. Często grywaliśmy w piłę na słynnym Wembley u stóp górki. Razu pewnego, po jednym z meczów, udaliśmy się do jednej z dwu kuflotek. Tej od strony Drawskiej, bo była jeszcze od Włodarzewskiej. Do tej pory, będąc w takich sytuacjach, pragnienie gasiłem oranżadom. Tym razem wytrąbiłem dwa małe granaty jasnego. A że był to letni, gorący dzień, słońce i mój młody wiek zrobiły swoje. Hehe, miało się kiedyś naście lat.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 63 obserwujących.

%d bloggers like this: