Ulica Przyokopowa
Ot, uliczka przy okopach, w odróżnieniu od za okopami (a jak, Zaokopowa też gdzieś tam kiedyś była). Dawniej była długa, ale najpierw tory kolejki wiedeńskiej, potem po wojnie rozbudowa ulicy zrobiły z niej taki odcineczek. Kiedyś stąd szły meliony grube do kasy skarbowej, zakłady Klawego (dziś Polfa) na dzieńdobry, a Philipsy, a “Jakor” od guzików, co się dziś jeszcze zachował pod 43, a tu ogrodnik, tu odlewnia, tu gwoździe, tam wagi. Się kręciło geszefty tutaj, zarabiało. Znaczy geszefty… Neumann od wag i Rozenfeld od drutu i gwoździa to kręcili, interesy robił Kobyliński, Kubalski, Langiewicz. Później już tylko Róża Luksemburg. Padło to, miało iść na biurowiec, rtęć w ścianach była ponoć. To stało i niszczało, przyjmująć wycieczki miłośników opuszczonych obiektów. Z drugiej strony uliczki, w starej elekstrowni tramwajowej powstało Muzeum Powstania. Fajne, multimedialne, kupa ważnych inicjatyw w koło tego się dzieje. Co prawda jakieś koncerty rockowe w rocznice to przegięcie, ale cóż, nowoczesność… A na końcu ulicy dziko – odnowiona kamienica z rozsypaną kapliczką, bar “u żółtka”, “Jakor” przerobiony na mieszkanka (był niedawno na blogu). Jakoś się to kupy nie trzyma.






a na zdjęciu za Muzeum Powstania widać Twój “ulubiony” wieżowiec…