Wola, świat fabryczny

To jeden z kawałków miasta, gdzie istnieje jeszcze moja Wola. Istnieje coprawda coraz słabiej, ale realnie. Większość takich miejsc istnieje jedynie w mojej wyobraźni, namalowane są fragmentem jakiej książki, smętną ruinką-reliktem. To właśnie ta Wola bocznych uliczek otulonych murami zakładów i fabryk, pełna czerwonej cegły, dymów, dźwięków roboty. Ta Wola, która dogorywa smętnymi fabryczkami w podwórkach Płockiej. Tutaj też wchodzimy od Płockiej, za warsztatem kotlarskim Dmowskich. Kilka kroków w głąb i jesteśmy na tyłach “Domu Hrabiego”, czyli czynszówki hr. Grocholskiego na Wolskiej 54. Istniała tu fabryka makaronu “Golian-Nałęcz”, to to zamurowane. Istniała też willa Hrabiego, zachowana szczątkowo, nie ma po niej śladu. Fabryczka jeszcze pewnie troszkę poistnieje, aż się rozpadnie, zaprzepaszczając szansę na zachowanie ostatniego wolskiego zaułka, nie zostawiając pamiątki po historycznym charakterze dzielnicy, którą opisywał Edward Szymański, mieszkaniec Wolskiej 54.

“Curriculum Vitae”


Przemierzyłem cię całą,

przemieszkałem cię na dnie,

oczadziały w twoich fabryk dymie.

Tupot nóg robociarskich

wołał tętnem gromadnym

wspólne

życia naszego imię.


Z rana

od gwizdu syren huczały dni w gorączce

w tysiąc młotów

po sekund blachach,

za kominem Ursusa wstawało obce słońce,

zachodziło

za komin Gerlacha.


Srebrnym rublem księżyca wieczór za oknem

dyndał

jak podwyżka ojcowego lonu.

W mrok charczący

sen nocą

zwoził sprawnie, jak windą,

wszystkich chłopców z fabrycznego domu.


Było takie podwórze tuż pod ściana przędzalni,

komórka,

nad komórką sadza,

dom – jak sztandar, czerwony,

dach – jak sztandar, czarny –

rosnąć nikt nie przeszkadzał.


Za późno drzwi szwejserni przyszedł mi otwierać

dzień-poganiacz o rękach pilnych.

Czeladnik w hali idej

robił po fajerant,

papier – warsztat, a pióro – pilnik.


Nauczyłaś mnie,

Wolo,

spojrzeń przez dym najprostszych,

słyszeń czujnych,

jak idzie robota.

Dla ciebie słowa moje chcę

jak noże

naostrzyć

i położyć przy twoich młotach.


Edward Szymański, 1935

Ja wiem, że kiedyś też nie było tu pięknie, nie żyło się tu łatwo. Tym większa sztuka uczynić przestrzeń między kominami Ursusa i Gerlacha romantyczną, choćby przez chwilę. Czy uda się też znaleźć coś między Wola Parkiem, a biurowcem jakiegoś tam banku przy Kasprzaka, prawie Towarowej ? Nie wiem, ja chyba nie potrafię…

~ przez sirencityboy w dniu sierpień 27, 2008.

Odpowiedzi: 2 to “Wola, świat fabryczny”

  1. Jak na razie widzę taką samą tendencję jak ty, rozpieprzyć, rozwalić i postawić nowe apartamentowce. A szkoda, bo nabywców na “ahtystyczne”, odnawiane fabryczne wnętrza (coś, jak na pradze miało się konstruować, ale nic mi o tym nie wiadomo) by nie brakowało, a dzielnica ładniejsza by była przez to. A tak? Wszystko identyczne, plastikowe i tandetne. Aż szkoda tych wszystkich kamieniczek, tuż obok mnie przykładowo (Górczewska ~118, czy 120), wali się kolejna kamienica, nic, tylko patrzeć jak kolejny blok tam wyrośnie. Brrr, z wszystkich stron tylko apartamentowce i reklamy Wola Parku, rzygać się już chce.

  2. Wszystko zależy od inwestora. Jeśli jest zagraniczny, to nie interesuje go konteksty tylko zysk. A łatwiej jest wyburzyć niż wyremontować.

Napisz odpowiedź