Kamienica na Wroniej
Jedna z dwóch kamienic przyległych do Browaru. Taka nawet niebrzydka jest, jak na mój gust przynajmniej. Mogła by tu być uliczka (fragment uliczki) w stylu trochę południowego Śródmieścia, ale mniej zatłoczona, bardziej na uboczu. Taka właśnie jak tu niedaleko było przed wojną. Niby robotniczo, niby jestem sobie fabrykantka, ale wdzierała się wielkomiejskość. To tu się zaczaiła ładniejszą kamieniczką, to tam stoi sklepikiem lub kawiarenką, to szepnie lepszym nazwiskiem architekta. Takie punkciki, a to przy Żelaznej, to przy Chłodnej. Nie były może większością, ale zdradzały wyraźną aspirację okolic do rangi Miasta, a nie ubogiego przedmieścia.
Jeszcze by się dało zachować takie kawałki. Bo miasto to nie tylko biurowce, to też ciągłość w czasie. A Woli (czy tam Zachodniej Dzielnicy, Mirowa, mniejsza o nazwę) nie stworzyli X Development, X Real Estates, X Investments, X inmobiliaria, X Architekci i nie stało się to ani 5, ani 10 lat temu.






Kiedyś fotografowałem podwórko tej kamienicy, a teraz – zdaje się – brama jest zamknięta na amen. Ciekawe jaki los czeka ten budynek.