Próżna
„Próżna – ulica ta krótka i dość wąska, zachowała ze zniszczeń kilka kamienic w całości. Były to secesyjne, czarnoszare, siedmiopiętrowe czynszówki, pełne balustrad i gzymsów, teraz odrapane, świecące nagą cegłą i obtłuczonym tynkiem, przygnębiające spękanym szychem wykładanych ongiś kolorowymi kafelkami bram.” Leopold Tyrmand, “Zły”
Próżna to ostatnia taka ulica w tej okolicy. W koło stoją te mrówkowce albo nowa zabudowa typu biura, hotele. To jedyna ulica dawnego getta zachowana z obustronną zabudową. Postała w połowie XIX wieku. I nie byle jakie domy tu stały. Pod 9-tką Nożyk sobie kupił, ten co synagogę pobliską zafundował. A potem Cukerman, znany producent śrub i nakrętek. Pod 10-tką na trzecim piętrze byłą centrala telefoniczna International Bell Telephone Co. Z jej okna na całą okolicę rozchodziły się druty. Wojna otłukła ulicę, ale coś tam się ostało. Kilka kamienic przeżyło zapędy budowniczych bloków i rozbiórkowiczów z administracji. Od iluś lat kolejni inwestorzy robią tu apartamentowiec, luks hotel itp. A całość wygląda jakby był właśnie rok 1945, góra 46, ewentualnie, przy odrobinie dobrej woli, początek lat 70 i Dziki Zachód w pełnym rozkwicie.
Ludzie klną tą ulicę, że rudery. Żydzi coponiektórzy klną, że stan zachowania taki jest, jaki jest. Obrońcy zabytków klną, że prędzej się samo zawali, niż to ktoś odremontuje. A ja ją uwielbiam. Nie dlatego, że jest ładna, bo do urody to jej brakuje. Ten chłodny, zacieniony “kanion” to jedno z miejsc, dzięki którym litery książkowych opisów zamieniają się w obrazy. Może wyidealizowane, podkoloryzowane, ale obrazy. Tutaj opisy Warszawy Singera nabierają kolorów. Widzę chasydów w pończochach i chałatach, a między nimi małego, rudego chłopca z pejsami. Słysze szwargot żargonu jidysz. Kawałki świata, który odszedł bezpowrotnie. Dzięki takim miejscom mogę uwielbiać miasto, którego nigdy nie widziałem, które znam tylko z opowieści. Które nie składało się z Traktu Królewskiego i Starówki, ale i z takich Próżnych. Tylko spójrz na zdjęcia z 1945, zobacz Starówkę i Trakt, a zobacz dziś. “Złego” kiedy wydali? 1954, 55 ? Ten wyrywek na górze aktualny ? Aktualny, tylko można dodać dyktę w oknach. Pięćdziesiąt kilka lat. A niektórzy debatują, czy to dobrze, że ma być hotel, że żydowskiego charakteru nie chcą zachować. Pięćdziesiąt z górką lat, zmarnowanych…






Bo a ulica jest prawdziwa…. pamiętam ją jeszcze gdy w parterach istniały sklepiki… brakuje mi tego….
ta, tez pamietam, sklepiki, zakladziki, jak tam wpadlem kiedys po wodeczke z kolesiami miejscowymi to babeczka mi w musztardowie polala i kanape ze smalcem zrobila
. Dzis juz takich ni ma.