Bema 91
To kamienica i magazyny zakładów Solvay. O kamienicy będzie innym razem. Dziś będzie o oficynie i podwórzu. Znajdowała się tam dziwna ruderka, taki ni to magazyn, ni to komórka, ni to rampa. Z tyłu kończyła się przy kolei, więc kiedyś bankowo bocznica tam była. W oficynie bramy magazynowe, w drugiej straż miejska. A co to za zakłady były ? Do tego nie dotarłem, może jakieś chemiczne, skoro dziś pod tą nazwą jest firma farmaceutyczna ? W latach 20-30 była w Polsce spółka Solvay, z zarządem owszem w Warszawie, ale dziełała coś w całej II Rzeczpospolitej. Nie wiem… Kasprzycki dla odmiany lokuje tu “Megacykl”, gdzie robili magnetrony (jakieś lampy elektronowe, z fizyki wiem, że ciało zanurzone w wodzie traci na urodzie), czyli wtedy kosa technologiczna. Inżynier Włodek Trembiński tam rządził. A dziś wspomniana straż miejska i pomoc społeczna…
Rampa załadunkowa:
To samo przed remontem:
Bramy magazynowe w oficynie:
Zdrój:









Budynek nie do poznania… tak się zmienił… chyba na lepsze… chyba… ta pochylnia dla nipełnospr. taka trochę toporna…
a o budynku Bema 93 coś wiadomo? jakby co mam fotki. fajna dwupiętrowa kamienica z drewnianymi stropami, więc pewnie koniec XIX w lub początek XX.
pozdr
bema 93 to najstarsza czynszowka w tych okolicach, 1890 sie datuje budowe. Wystroj usuniety, balkony nowe…
Wielkie dzięki za info!
właśnie zauważyłem, balkony średnio pasują. chałupka ma urokliwe piwnice i pozostałości zdroju w podwórku. W 1998 byłem z kumplami, dom był opuszczony, ale dało się wszędzie wejść, nawet do sklepu na dole. Dwie klatki umieszczone asymetrycznie, piwnice ze sklepieniem półkolistym, korytarz pod bramą o wysokości 1.5 m. Mam nadzieję, że nie wyburzą przez następne 10 lat…
PS. Skąd masz informacje o tej kamienicy?
Jeszcze raz dzięki!
z atlasu zielinskiego
Bema 93 zabita dechami. Nic się tam nie dzieje.
Bema 91 zawsze z niesamowitym klimatem miejskiej kamienicy. A jaki przegląd społeczny. Pozdrawiam
Powiem tyle: Bema 93 – jako dziecko zawsze chodziłem tam do fryzjera. Jak zajrzycie do środka to zobaczycie co było powodem opuszczenia i zamknięcia budynku. Mieszkańcy sami podpalili ten budynek, żeby dostać większe mieszkania socjalne, jedna z tych osób mieszka dwa piętra nade mną. Póżniej przez pare lat stał opustoszały, był obiektem zabaw dziaci podwórka z ul. Ludwiki, wiem też, że zajmowali go bezdomni. Po pewnym czasie władze postanowiły zając się problemem i … zabili bramę deskami.
Deski oczywiście nie są nikomu straszne, z resztą myślę, że da się tam dostać od strony torów. pozdrawiam