Grób na cmentarzu kalwińskim
Ot, taki sobie grób, na cmentarzu kalwińskim. Zdezelowany, zapomniany, znicza nie widział tak z pół wieku. Bo i kto ma zapalić, jak tych rodzin dawno tu nie ma. Po wojnie staliśmy się społeczeństwem jednolitym. Polak i katolik. Ja wiem, czy to lepiej, czy gorzej ?
A tak swoją drogą, zawsze koło 1 listopada obserwuję taką rzecz. Niektórzy ludzie, przychodzący na groby bliskich, zapalają ostatnią świeczkę na jakimś opuszczonym grobie. Bo podobno nie niszczy się grobów, które ktoś odwiedza, przynajmniej na tych starych cmentarzach. Bardzo fajna sprawa, sam tak robię od lat, na ewangelickim i prawosławnym, który mam dwa kroki od domu. Szkoda, że pamiętamy o tym tylko od święta…






Ostatnio zauważam całkiem prężny odłam antykrelikalistów co idą do kościoła tylko na chrzest ślub i pogrzeb . I szybko wychodzą po uiszczeniu.
Czyli takie chrześcijaństwo pozorowane dla rodziny a na co dzień zeświedczenie totalne. I chyba dobrze biorąc pod uwagę rozrost Radyja.