Edward Szymański - poeta robotniczej Woli
Edward Szymański był lewicowym działaczem (PPS), dziennikarzem, satyrykiem, poetą. Mieszkał na Wolskiej, w “kamienicy hrabiego”. Zginął w 43 w Oswięcimiu.
To jeden z jego bardziej znanych wierszy (jak można mówić tu o “znanych”, mało kto ma pojęcie kim był Szymański). Po części odpowiedź na wolską część “Poematu o Warszawie” Światopełka Karpińskiego, gdzie Wola jest idealizowana na pół-wiejską, sielankową dzielnicę ludzi pracy. A prawda była zupełnie inna…
“Wola”
Przyjechało toto tramwajem,
i taniutko, za groszy dwadzieścia,
zerknie sobie, gdzie tramwaj staje,
i już gotów epos przedmieścia.
-
“Robotnice” rymuje z “ulice”,
księżyc bokiem mu wylazł z zaułka,
piti-piti o Woli świergoli
wątła muza, wierszorób i spółka.
-
Bo na Woli jest pieśń nie taka
i nie taki do fabryk rym,
jaki spija z herbatką SIM
i łaskawa publiczka “Zodiaka”.
-
Każdy dzień robociarza z Gazowni,
od Lilpopa, Gerlacha, z przędzalni,
to nie tango, koleżko szanowny,
ani walczyk sentymentalny.
-
To nie “izby wiejskie”, to - nory,
to nie dym tak ładnie “furkocze” -
to zdychają zmęczone wieczory,
nienawykłe doli roboczej.
-
W oczach dziewcząt nie kwitną chabry
ani inne niezapominajki,
one płoną w lokauty i strajki,
poprzez mury warsztatów i fabryk.
-
Tu nie księżyc wyciera kąty -
do bram nocą w ulicach pustych
bije rok tysiąc dziewięćset piąty,
osiemnasty, dwudziesty szósty.
-
Za progami, koleżko łaskawy,
gdzie tak wątło osobie i mdło,
bije serce roboczej Warszawy
nie błękitną, czerwoną krwią.
-
I po kiego, łaskawca, się pętasz,
aż za plant, aż za ruski cmentarz ?
Poematy pisz pan, ach, pisz pan,
trochę lepsze rymy pan rób
i niech sławi cię wdzięczna ciżba
od “Ziemiańskiej” aż po “Cafe Club”.
-
Cacy, cacy wierszyk o Woli,
bardzo grzecznie mówimy: dia !
i dla Woli - osoba pozwoli -
w dalszym ciągu pisać będę ja !







Napisz odpowiedź