Ogrodnik z Drawskiej

•Grudzień 12, 2011 • 10 komentarzy

Dziś dom stoi przy Opaczewskiej i jest jednym z ostatnich śladów przeszłości w tych okolicach. Stary dom, budynki gospodarcze, resztki szklarni i kawałek nieużytku wciśnięty między Blue City i nowe blokowiska to dawne gospodarstwo Tadeusza Kubalskiego.

Kubalski wywodził się z rodziny ogrodników – jego rodzice mięli gospodarstwo na Czystem. W 1932 założył Warszawską Spółdzielnię Warzywników, pełnił też funkcję jej pierwszego prezesa. Kubalski, poza rozwojem własnej działalności, bardzo angażował się w sprawy spółdzielczości, rozwoju warszawskiego warzywnictwa. Zasługą spółdzielni była standaryzacja warzyw uprawianych przez członków, a co za tym idzie poprawa ich jakości; znaczne zwiększenie eksportu warzyw – m.in. cebuli do Wielkiej Brytanii.

Dom przy Drawskiej (dziś Opaczewska 57) zaczął budować ten dom. Nie skończył go przez okres okupacji. Nie skończył go przed śmiercią – zginął w Powstaniu 4 sierpnia walcząc na rogu Młynarskiej i Obozowej podczas natarcia batalionu “Wigry” na niemiecką kolumnę samochodów pancernych. Budowę dokończyła wdowa – Halina Kubalska. Gospodarstwo w rękach rodziny funkcjonowało jeszcze sporo po wojnie…

Ciekawostka z Elekcyjnej

•Grudzień 11, 2011 • 1 komentarz

Na tej pustawej i mało ciekawej (TU foto z lat 60tych…) ulicy bywało jednak ciekawie… Oto tekścik z “Nowin Codziennych” z 1932 roku:

Rozbity wóz wolskiego Drzymały. Gdzie się podzieje bezdomny?

“Na ul. Elekcyjnej 15 w starym omnibusie na kołach mieszkał od dłuższego czasu bezdomny robotnik Grzegorz Pieszyn – Massalski. Codziennie, gdy opuszczał ruchome mieszkanie i szedł do pracy, zamykał wejście do swego „mieszkania”. Wczoraj, powróciwszy na podwórze domu, Massalski nie zastał już swego domku na kołach. Chudoba była roz-rzucona po podwórzu. Okazało się, że właściciel posesji i starego omnibusu samowolnie eksmitował jego rzeczy, a ruchomy domek zniszczył. Zniknięcie popularnego wozu wolskiego Drzymały, wywołało poruszenie wśród okolicznych mieszkańców. Na miejscu zbierają się grupy ciekawych. Sprawą zajęła się policja, sporządzając protokuł na właściciela posesji, Feliksa Piotrowskiego, za samowolę.”

Foty nie są z Elekcyjnej, ale te kolejarskie wagony mieszkalne to jedyne “Wozy Drzymały”, jakie na mieście widziałem…

Ulica Garbińskiego

•Listopad 22, 2011 • 8 komentarzy

Nie jest to ulica, co ci materiału na książkę typu „Pani Chłodna”, czy inne „Moje Nalewki” dostarczy… Dla mnie jednak ma coś, czego nie poczuł nigdy ktoś, kto wychował się na jakimś KENie czy inszej Rosoła. Tutaj się urodziłem i tu większą część życia spędziłem. Tutaj, między blokami z wielkiej płyty był kiedyś klimat starego przedmieścia. Małe domki, na nich tabliczka, latarenka z numerem komisariatu. Ludzie, co mieszkali tu jeszcze przed wojną. Była studnia, były piece kaflowe, była kuchnia węglowa. Latem przydomowe sady pachniały wiśnią i jabłonią…

Przed samą wojną postawili tu kilka domków. Narożną dwójkę, czwórkę, co teraz ją administracja przejęła, otynkowała i im się jakoś żyje. Szóstkę u Kucharskich, gdzie się dach zawalił i na strychu spora brzoza rośnie, a miejscowe sztajery wieczny bal tu mają. Ósemkę, Łasińskich Mariana i Apolonii, co już nie żyją, a dom powoli umiera. Dalej była dziesiątka, Pierzynowskich, rozebrana dawno temu pod bliźniaki, gdzie w jednym burdel był i się dziewczynki topless opalały, a ja zbyt mały byłem, żeby się zainteresować. Dwunastka, też otynkowana i dalej ceglany domek pod osiemnastką, ukryty w głębi podwórza. To te przedwojenne, reszta mnie nie interesuje, drugie pół ulicy to już osiedle, blokowisko, uliczka jakich sto…

Ja się pod ósemką urodziłem. Dom powstał przed samą wojną. Z tego co wiem, to rodzice śp. Polci Łasińskiej postawili jej chatę jako ślubne wiano. Pochodzili zdajsię z Jelonek. Do wojny nawet nie dokończyli, stanął tylko parter. A może tak miało być ? Po wojnie to znacjonalizowali, Elbud dobudował piętro na mieszkania służbowe. Podobno miał być w ogóle jeszcze jeden blok, ale nie mieli gdzie ludzi poprzenosić. Z tematem nacjonalizacji wiąże się anegdotka, jak to Pani Apolonia poszła do Rady Narodowej i wyraziła co sądzi o Dekrecie Bieruta. Wyraziła w, mniej więcej, takie słowa – „a wy, skurw…ny, jak do fabryki ulotki PPSu nosiłam to dobra byłam, a teraz to co, kamienicznik, burżuj ? Ja p…. taki socjalizm !”. W tych czasach taki ton wymagał odwagi równej wzburzeniu właścicielki. Jej mąż, Marian, latem wystawiał przed dom krzesełko i długie godziny siedział, wygrzewając się w słońcu i obserwując życie ulicy. Póki mógł, wychodził na krótkie spacerki, podparty swą nieodłączną laseczką. Jak to na przedmieściu… Oboje zmarli jakoś w latach 90tych. Chyba wszyscy, którzy mieszkali tu „od zawsze” poumierali. I nikt nie opowie już, jak w koło były łąki, glinki i pola kapusty…

W koło domu był ogród. Moje okno wychodziło na wielką wiśnię, sięgającą powyżej dachu. Wiśnia była spróchniała, miała wielką dziuplę zatkaną jakimiś worami z trocinami. Z domu mogłem zrywać kwaśne owoce. Była grusza, dwie śliwy, porzeczki. Ze studni ciągnęło się wiadra wody do podlewania ogródka. Zawsze suszyły się długie rzędy bielizny… To było dobre miejsce na dzieciństwo…

Dziś z najstarszych mieszkańców nie pozostał nikt. Sad zarósł, wiśnia wycięta, studnia zasypana. Zimą zimno tu jak w psiarni. Dach przecieka. Ściany pękają. I mnie już tam nie ma… Za kilka lat pewnie przejdę się swoją ulicą i zobaczę cegły w oknach i tabliczkę „zagrożenie budowlane”. Takie sielskie uliczki istnieją już tylko we wspomnieniach, albo dogasają na peryferiach Miasta.

Ulica Garbińskiego w 45 roku:

Polski Tlen

•Listopad 21, 2011 • 4 komentarzy

“Dowiadujemy się, że w najbliższym czasie zostanie uruchomiona w Warszawie przy ul. Mszczonowskiej Nr. 12 fabryka tlenu, pod firmą „Polski Tlen”. Fabryka ta, zaopatrzona w aparaty najnowszego systemu, będzie wyrabiała tlen dla celów, technicznych i medycznych.


Kierownictwo jej spoczywa w rękach byłego długoletniego kierownika fabryki francuskiego Towarzystwa „Perun” w Warszawie i znanego kupca z branży surowców metalowych p. W. Młodeckiego, współwłaściciela przemysłowej firmy „Spawalnia Metali i Warsztaty Mechaniczne Inż. K. Nadolski i W. Młodecki” w Warszawie, przy ul. Al. Jerozolimskie Nr. 67. Dzięki swym nowoczesnym urządzeniom fabryka „Polski Tlen” będzie w możności rzucenia na rynek poważnej ilości tlenu, przyczyniając się w znacznej mierze do potanienia tak ważnego artykułu jak tlen i uniezależnienia się od konkurencji, spoczywającej w rękach finansistów zagranicznych. Mamy nadzieję, że ta nowa placówka przemysłowa, jako oparta o polskie kapitały i prowadzona przez polskie siły, znajdzie poparcie zarówno wśród polskich przemysłowców, jak i władz państwowych, gdyż pomijając cele czysto przemysłowo-handlowe, nowa fabryka tlenu ma ogromne znaczenie dla celów obrony kraju na wypadek wojny.”

“Firma powyższa egzystuje od września 1933 roku i produkuje całkowity sprzęt spawalniczy a mianowicie wytwornice do acetylenu, palniki do spawania i cięcia, reduktory do acetylenu i tlenu, pochodnie acetylenowe, oraz to wszystko, co wchodzi w zakres spawalnictwa. Jednocześnie prowadzi sprzedaż niezbędnych dodatkowych artykułów do spawania, oraz projektuje wszelkie urządzenia w dziedzinie spawalniczej. Chcąc w dalszym ciągu wpłynąć dodatnio na rozwój spawalnictwa, firma uruchomiła od 1 stycznia 1935 roku własną wytwórnię tlenu pod firmą „Polski Tlen” przy ulicy Mszczonowskiej 12 w Warszawie.”

“Dzięki powstaniu obu firm ceny zarówno na sprzęt spawalniczy i na tlen wydatnie się obniżyły, przez co rozwój spawalnictwa bardzo znacznie się rozwinął, gdyż dziś przy powstałych nowych warunkach pracy nawet najmniejszy warsztat ślusarsko-kowalski jest w stanie posiadać własną spawalnicę, Firma chcąc się  przyczynić do rozwoju spawalnictwa udziela bezinteresownie porad w dziedzinie techniki spawalniczej.”

Notki prasowe pochodzą z połowy lat 30tych… Dziś po fabryczce został pusty plac – zniknęła jak wiele innych śladów historii tego, ruchliwego niegdyś, zakątka Woli.

Wolska 66

•Listopad 20, 2011 • 2 komentarzy

Przedwojenny fragment ulicy Wolskiej… Kamienica pochodzi z 1911 roku. Była tu cukiernia Zagoździńskiego, co teraz w Wawelbergu przy Górczewskiej jest i takie do niej kolejki na Tłusty Czwartek. Fotograf jeszcze kiedyś był, “Foto Tęcza”, niejaki Pan Zaduman prowadził. Dziś jest Marcpol, nowa elewacja ze styropianu i to na tyle historii…

Okopowa 59

•Listopad 19, 2011 • 2 komentarzy

Reklamówka

FABRYKA…

Fabryka Chemiczna “KALLE i S-ka” w Warszawie,

Filja fabryki farb anilinowych Kalle i S-ka w Biebrich n/Renem (założona w r. 1863).
Poleca wyroby swoje:
Farby anilinowe i naftolowe wszelkich rodzajów do użytku farbiarni i drukarni bawełny, wełny, jedwabiu, papieru, skóry, drzewa etc.

DACH NAD GŁOWĄ… 

Wydział opieki społecznej z dniem 1 października r. b.  uruchomi przy ul. Okopowej 59  pogotowie dla bezdomnych.  Przerabia się już odpowiednio lokale, w których przewiduje się miejsce dla tysiąca osób. Zadaniem  pogotowia będzie chwilowe dostarczanie dachu nad głową  eksmitowanym.

Schronisko dla bezdomnych przy ul. Okopowej 59 będzie opróżnione z dotychczasowych lokatorów i zamienione na tak zw. „pogotowie  mieszkaniowe”. Będą tam lokowane osoby wyeksmitowane z walących się domów i za niepłacenie komornego. Pobyt w tym schronisku trwać będzie tylko dwa tygodnie, poczem nastąpi przydział do stałego schroniska.

Wszyscy mieszkańcy schronisk dla bezdomnych na Annopolu, posiadający pracę, otrzymali propozycję  przeprowadzenia się do domów na Kole. Do zwolnionych przez nich lokali  będą przeniesieni mieszkańcy  schroniska przy ul. Okopowej 59. Zwolnione z kolei miejsca będą przerobione na pogotowie mieszkaniowe. Słowem — kontredans schronisk.

Dnia 16 b. mi. w sobotę  uruchomione będzie pogotowie dla  bezdomnych w dawnem schronisku przy ul. Okopowej 59. Schronisko  wyremontowano i olbrzymie sale podzielono na małe boksy. Obliczone ono jest na 1000 osób.

GŁOWY…

Przy ulicy Okopowej 59 w schronisku sąsiedzi napadli i pobili  Bronisławę Piaseczną. Ranną przewieziono do ambulatorjum Pogotowia, gdzie lekarz stwierdził pięć ran tłuczonych głowy.

Patrol policyjny 13 komis.,  zauważył na ul. Czerniakowskiej trzech podejrzanych mężczyzn, niosących tobołki. Policjanci całą trójkę  zatrzymali. Okazało się, że są to  znani włamywacze: Wiktor Czuchryta (Czerniakowska 212), Roman  Frydrych (Okopowa 59) i Eugenja Dmitryszewska (Elektryczna 1). Na placu znaleziono porzucone tobołki z czekoladą, cukierkami i owocami, które zostały skradzione z  owocarni Aleksandra Brzezińskiego  (Szara 3).

W schronisku dla bezdomnych przy ul. Okopowej 59, po wspólnej libacji wynikła bójka. J. Zinowjew, 1. 24, brat zabójcy, odsiadującego karę w więzieniu, dorożkaż, zaczął ząlecać się do 42-letniej Józefy  Nawrockiej. Gdy w jej obronie stanął mąż jej Feliks, wówczas Zinowjew zadał Nawrockiemu 2 rany kłóte okolicy lewego obojczyka, Nawrockiej zaś — 4 rany cięte. W czasie  wyrywania noża, Zinowjew został  raniony w prawą rękę Wszystkich uczestników krwawej rozprawy opatrzył lekarz Pogotowia, poczem  Nawrockiego przewiózł do szpitala Dz.  Jezus.

Rozszerzenie się rozmiarów marginesu społecznego powodowało też rozrost specyficznej grupy zawodowej. “Co roku w okresie świąt Wielkiej Nocy, Bożego Narodzenia, zwłaszcza zaś Zaduszek, wskutek inwazji żebraków z prowincji, przybywających niejednokrotnie z najdalszych zakątków Rzplitej, ulice Warszawy roją się od żebraków i wszelkiego rodzaju włóczęgów” – donosiła listopadowa “Gazeta Polska”. Zjawisko to osiągnęło pod koniec 1934 roku takie rozmiary, że władze stolicy nakazały policji wyłapywanie żebrzących osób i umieszczanie ich w Domu Pracy Przymusowej, gdzie, jak informowała “Gazeta Polska”, “przyzwyczajani są oni do systematycznej pracy w rzemiośle”. Gdy zaś ten ośrodek pękał w szwach, uruchomiono tzw. punkt izolacyjny przy ul. Okopowej 59. Tam żebraków myto, golono, dezynfekowano, po czym odwożono z powrotem na prowincję.

Walne zwycięstwo Annopola nad przybyszami z ul. Okopowej 59

Magistrat postanowił zlikwidować przytułek miejski przy ul. Okopowej Nr. 59. Schronisko to tem różni się od innych, że  zamieszkują w niem przeważnie osoby obeznane z kodeksem  karnym. Specjalnością ich są   najrozmaitsze, gry towarzyskie,  między in. trzy karty, pasek,  naparstek i oko Co do opinji, jaką się cieszą, to nie da się powiedzieć nic pochlebnego. Przeprowadzka nastąpiła wczoraj. Na platformy magistrackie załadowano dobytek 22 rodzin i przewieziono na Annopol. Tu jednak zaczęły się trudności. Mieszkańcy Annopola, dowiedziawszy się z kim okoliczność, wystąpili jak jeden mąż przeciwko niepożądanym sąsiadom. Powstało zamieszanie, dały się słyszeć protesty, wreszcie przybyła policja. Ponieważ nikt nikogo nie bił, tylko koniom magistrackim  zagrodzono drogę, policjanci nie interweniowali. Kierownik Annopola, porozumiawszy się z wydziałem opieki społecznej, ulokował rodziny z Okopowej w dwu nowych  domach blokowych, wzniesionych ostatnio pod Annopolem. W ten sposób zatarg zakończył się zwycięstwem tubylców.

Mieszkańcy schroniska miejskiego przy ul. Okopowej 59 zaalarmowani zostali wczoraj w nocy jękami i wołaniami o pomoc, dochodzącemi z mieszkania małżonków Kuśniaków. Jak się okazało, pomiędzy 55-letnim Piotrem Kuźniakiem, a jego żoną 46-letnią Marją wynikła sprzeczka, w czasie której Kuśniak zadał żonie siekierą kilka uderzeń w głowę. O zbrodni żonobójstwa zawiadomiono natychmiast policję, która przybywszy na miejsce uwolnika Kuśniaka z rąk lokatorów, usiłujących dokonać nad żonobójcą samosądu. W czasie ucieczki Kuśniak, usiłując wyrwać się z rąk rozwścieczonego tłumu, wybił szybę i wyskoczył na podwórze. Żonobójcę zatrzymano i  przewieziono do urzędu śledczego. Wezwany lekarz pogotowia stwierdził stan beznadziejny Kuśniakowej i przewiózł ją do szpitala Dz. Jezus. Kuśniak osadzony został w areszcie przy urzędzie śledczym, skąd po przesłuchaniu przekazany będzie sędziemu śledczemu.

W schronisku dla bezdomnych (Okopowa 59), w czasie bójki zraniono nożem w prawą dłoń Zofję Skorupską.

Na cmentarzach, szczególnie w okolicy Powązek zatrzymano 215 żebraków. Wśród zatrzymanych stwierdzono w 90 procentach zawszenie. Żebraków przymusowo ostrzyżono, wykąpano i poddano dezynfekcji, a następnie przewieziono na Okopową 59, gdzie będą internowani przez kilka dni.

Czterej rośli posterunkowi zdźwigali się nie na żarty, nim donieśli do komisarjatu na ul. Szpitalną spitą na amen handlarkę uliczną, Aleksandrę Frypto (Okopowa 59). Znaleziono ją nieprzytomną w Alejach  Jerozolimskich. Nie zdążył nawet pan dyżurny przodownik zapisać do książki personalij czcigodnej matrony, gdy do komisariatu sprowadzono jej dwu synalków, Jana i Adama, którzy, korzystając z nieuwagi właścicielki budki z papierosami przy ul. Widok, p. Lupińskicj, gwizdnęli kilkanaście pudełek „Ergo”.

OBRAZKI POCHODZĄ Z CYFROWEGO ARCHIWUM WOLI

Olszewska 12

•Maj 5, 2011 • 6 komentarzy

Fabryczne coś na Olszewskiej, jak ktoś powie co to było to… wdzięczny będę.

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 61 other followers

%d bloggers like this: