Mało już zostało w Warszawie starych fabryk, jeszcze mniej fabryczek. Bo są fabryki z wielką historią, bajecznymi majątkami i eksportem na cztery strony świata, są i takie które po kilku latach upadły. Jedna ruinka to dzieje rodzinnego interesu i kilkunastu robotników, dzieje drugiej rozgałęziają się na dziesiątki interesów, nazwisk i koligacji, na kilka miast, na dziesiątki historii. Dziś właśnie o takiej.
Radzymińska, zadymiona spaliną wylotówka, kilka starych domów, trochę kolejówki, ZPT, jakieś ruiny. Kilka CPNów, supermarketów, sznur samochodów na Marki i dalej. Kilkanaście minut marszu i jesteśmy na Zabranieckiej. Też ruiny, też jakiś przemysł, choć mniejszy. Tylko tu cicho i pustawo. Idziemy przez Targówek Fabryczny. Mijamy domy z gołębnikami, kapliczki, piaszczyste drogi i jakieś niechętne spojrzenia miejscowych. Jeszcze pare kroków i jesteśmy, Siarczana, Rybieńska, Zabraniecka. Szukamy historii, która sięga 1820 roku… Targówek jest Fabryczny, to czego możemy szukać ? Fabryki. Pierwszej w Królestwie Polskim fabryki chemicznej.
W 1820 polski szlachcic Jan Chryzostom Kijewski wyruszył w podróż po Europie. W Paryżu trafia na wykład o przemyśle chemicznym. Spotkał tam Ludwika Hirschmanna, chemika, towaroznawce z frajsztatu Lubeki. Wspólne zamiłowanie do chemii tworzy z nich parę przyjaciół, a nawet rodzinę, gdyż Kijewski poślubił siostrę Hirschmanna. Ponieważ Ludwik odstawiał mezaliansy, złote lata w Lubece się skończyły, przybył do Warszawy. Przywiózł majstrów, receptury i swoje bogate doświadczenie. W 1822 założyli spółkę – Fabrykę Płodów Chemicznych Hirschmann i Kijewski. W latach 1830-37 wspólnikiem był niejaki Kwilecki. O sile przedsiębiorstwa, poza recepturami, w tym biznesie na wagę złota, stanowili ludzie – zagraniczni fachowcy. Tak ekonomiści, jak i majstry-chemiki. Znamiennym jest, że nawet papiery firmowe były prowadzone po niemiecku. Hirschmann zmarł w 1854 roku, jego dzieci zdecydowały się sprzedać udziały w 1858 roku. Całe przedsiębiorstwo kupił Kijewski. Wcześniej zawarł umowę z synem Hirschmanna Augustem i Karolem Scholtzem, który parał się wcześniej mydlarstwem i wyrobem świec. Źródła wymieniają też Karola Scholtze, mieszkańca Brukowej, kamienicznika, mającego interesy masarskie, choć po otwarciu rzeźni coraz słabsze, jak wszystkich detalistów. Ten sam Karol Scholtze ? W każdym razie tak zrodziła się nowsza wersja firmy, czyli “Hirschmann, Kijewski i Scholtze”.
Ludwik Hirschmann nabył w 1843 roku rozległe dobra w Sokołowie Podlaskim, gdzie zresztą spoczął. Wybudował tam m.in. cukrownię, dając ludziom pracę i stymulując rozwój okolic. To tylko jedno z odgałęzień tej przemysłowej sagi.
Wciąż nie jesteśmy na Targówku, fabryka bowiem funkcjonuje na lewym brzegu Wisły, na Solcu, w zabudowaniach dawnego klasztoru. Jeszcze nie produkują szczególnie skomplikowanych odczynników. Ale oto zbliża się rok 1878, panowie kupują ziemię we wsi Targówek. Tam przenosi się uciążliwa dla Warszawy produkcja. 1882-85 następują modernizacje fabryki, już robią kwas siarkowy, siarczany glinu, superfosfaty, kwas azotowy, siarkowy, cuda-niewidy, szkliwo od kafli. Niemieccy fachowcy już się wykruszyli, ich miejsce zajmują fachury z Woli, Czerniakowa. Żeby obniżać koszty budują własną hutę szkła przy Radzymińskiej, pierwszą, a jakże. W 1897 to juz nie jakaś tam firma, to Towarzystwo Akcyjne Zakładów Chemicznych i Huty Szklanej ”Kijewski, Scholtze i ska”. Hirschmann gdzieś sie urwał, może poświęcił się życiu w ukochanym Sokołowie ? W koło tych fabryk (nie tylko tych) tworzy się miasteczko przemysłowe, osada ludzi, którzy utrzymują się z pracy w lokalnych zakładach. Kijewski i ska nie mieli wcale małego wpływu na zatrudnienie w tym rejonie.
Biura są w ścisłym centrum – Smolna, Nowy Świat. Na Nowym Świecie dom ma też Kijewski, choć posiada też dobra Błędów. Ma też dom przy samych swoich zakładach. Scholtzowie mają piękną kamienicę w rejonie dzisiejszego Kina Muranów, ulica to chyba Przejazd. Stać ich.
Od “Kijewskiego” prowadzą nitki do szeregu innych historii. Huta Szkła w Wyszkowie założona siłami 46 robotników z Huty Szkła Targówek, niedawno miała rocznicę i sto lat jej śpiewać już nie wypadało. W 1826 roku Hirschmann wydzierżawili od hrabiego Mostowskiego plac we wsi Tarchomin. Postawił tam wytwórnię octu, później też chemiczną, do interesu należał Kijewski, z czasem i Scholtze. W 1860 odkupił to Ludwik Spiess, przedsiębiorca branży aptekarskiej i fabrykant nawozów (w Żyrardowie, wtedy Rudzie Guzowskiej), dając początek Zakładom Chemiczno-technicznym Ludwik Spiess i Syn, znana już dość firma, czyż nie ? Produkowali tu nawozy, chemię, potem kosmetyki, od 1907 leki. Zresztą jest to przodek do dziś istniejącej Polfy Tarchomin. Interesy Karola Scholtza (fabryki mydła, świec) sięgały daleko za Warszawę, prawdopodbnie miał udziały w Żyrardowskim zagłębiu tkackim.
W czasie I WŚ ”Kijewski” jako jedyny na ziemiach zaboru carskiego wyrabia kwas siarkowy. W latach 30 powiększają produkcję o garbniki, tlenki żelaza, kredę kosmetyczną. Huta szkła w dwudziestoleciu międzywojennym musiała zmienić właściciela, bowiem figuruje tu i tam jako Huta i Rafineria Szkła “Targówek” Kazimierz Klimczak i Synowie. Do 39 roku chemia była w rękach spadkobierców właścicieli. II Wojnę fabryka przeżywa znacznie gorzej, w 39 bombardowanie, wegetacja w czasie okupacji, wyzwolenie zastaje zakład w przeważającej części zrujnowany. Coś tam jednak działają, aż do upaństwowienia w 51 roku. Tak się kończy historia, która zaczęła sie niemal 200 lat temu. Dzisiejszy Stochem (nie bez uzasadnienia) uważa się za kontynuatora “Kijewskiego”, ale cóż… Waryński “Parowozu”, Polfa “Klawego”, a i tak nie to samo.
Wiele informacji jest niespójnych, ale spróbujcie sami poszukać coś w temacie. Wątki gubia się, znajdują, czas przeskakuje o 50 lat bez wzmianki co sie działo w międzyczasie. A o wielu rzeczach w książkach nie ma słowa. Nie jestem pewien np. czy Karol Scholtz(e) z Brukowej (dziś Okrzei) to właśnie ten Karol Scholtze, choć to prawdopodobne. Czy może w Żyrardowie działał jakiś inny Scholtze, mydlarnię w Lublinie inny miał ? Choć Scholtzowie to stara rodzina warszawska, pochodzili prawodpodobnie z Saksonii, zajmowali sie właśnie wyrobem świec i mydła. Adolf Scholtze, syn Karola, był dyrektorem “Kijewskiego”, doprowadził do rozwoju fabryki, eksportowali do Niemców, Rosji. Dzięki jego rządom była to do 1918 największa fabryka chemiczna w Królestwie. Nie wiem tez jak się odbywały zmiany właścicieli, spadki, sprzedaże, wykup akcji. Dlaczego sprzedali (stracili?) hutę szkła ? Gdzie zniknął Hirschmann ? Kto przejął po Kijewskim, jaka jest właściwie jego biografia ? Po co była mu willa przy samej fabryce, skoro miał lepsze adresy na mieście ? Przecież taka fabryka chemiczna okropnie śmierdzi i dymi. Nie wiem, ciężko się dowiedzieć. Na razie tyle mi starczy. I tak mało kto pamięta o tej fabryczce, leżącej na uboczu i niszczejącej. Padł najstarszy Szpital św. Łazarza, niszczeją najstarsze kamienice (w dzielnicy, na ulicy), najstarsza parowozownia. To kogo miałaby obchodzić najstarsza fabryka chemiczna ?


To była fabryka, teraz dom fabrykanta.



Najnowsze komentarze